środa, 27 marca 2013

Na przywołanie wiosny



Wygląda na to, że przypominam sobie o tym blogu, gdy coś się zaczyna. Poprzednio - zaczynał się rok, teraz przyszła wiosna. hmmm... przyszła? No, może wreszcie przyjdzie, może się Ją jakoś uda przywołać.
Póki co, mróz trzyma. Pyzaty, ubrany w tiulowy welon księżyc nie wróży chyba najlepiej.
A już tak by się chciało wyjść bez szalika i czapki, pospacerować, posłuchać pitaszków.. ech, wiosno, wiosno.  

4 komentarze:

  1. może dzięki Tobie szybciej drogę do na znajdzie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, jakby się tak wszyscy - wespół w zespół - wzięli za przywoływanie :-)) może by wreszcie przyszła.

      Usuń
  2. pitaszki drą dzioby ino świst. Czas cieszyć się i cieszyć i cieszyć. Trochę przedłużało się to oczekiwanie, ale za to jak teraz jest podwójnie przyjemnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no, drą dzioby :) ino świst (Mama też tak mówiła :), widocznie to powiedzonko jest z Podlasia, skąd pochodziła). Teraz też to słyszę, bo wreszcie deszcz przestał padać i na chwilę wychynęło słonko.

      Usuń