środa, 27 marca 2013

Na przywołanie wiosny



Wygląda na to, że przypominam sobie o tym blogu, gdy coś się zaczyna. Poprzednio - zaczynał się rok, teraz przyszła wiosna. hmmm... przyszła? No, może wreszcie przyjdzie, może się Ją jakoś uda przywołać.
Póki co, mróz trzyma. Pyzaty, ubrany w tiulowy welon księżyc nie wróży chyba najlepiej.
A już tak by się chciało wyjść bez szalika i czapki, pospacerować, posłuchać pitaszków.. ech, wiosno, wiosno.