poniedziałek, 10 grudnia 2012

Warto

„Czy przyglądałaś się kiedyś jakiejś pełnej życia, wesołej, dynamicznej kobiecie, która promieniuje energią, światłem, charyzmą i pewnością siebie? Czy przyjrzałaś się jej dokładnie i zauważyłaś, że w tradycyjnym pojęciu wcale nie jest piękna? Jednak jej uroda jest niezwykle przyciągająca, ponieważ pochodzi prosto z wnętrza.”
„Brzydkie kaczątko i i łabędź to zawsze ta sama istota. Gdy kaczątko dojrzewa i dorasta, zamienia się w majestatycznego łabędzia i zachwyca zewnętrznym pięknem. Z nami jest dokładnie tak samo. Dorastamy i uświadamiamy sobie, kim jesteśmy i jakie jest nasze wnętrze. (…) Jeśli jesteś szczęśliwa wewnętrznie i połączona ze swoją duszą, twoje cechy zewnętrzne nie mają żadnego znaczenia. Jaśniejesz niezwykłym, fantastycznym światłem, które promieniuje z głębi twej duszy.”
fragment książki K. Carlson „Nie zadręczaj się drobiazgami, kobieto” (dostałam od syna)

czwartek, 2 sierpnia 2012

Dla takiego widoku warto się zatrzymać






Imponujące. Trochę mi się kojarzy z wulkanem, który za chwilę wybuchnie.
I z Plutonem, który pomaga mi robić porządki w moim małym świecie.


sobota, 21 lipca 2012

Dla mnie to zagadka - może ktos podpowie?

 W końcu kwietnia idąc do pracy ujrzałam takie oto cudeńko. Obsypane różowymi kwiatuszkami "udawało" dziką albo rajską jabłonkę. W raju właśnie takie cudeńka powinny kwitnąć, po co inaczej byłby ten raj.




 Wczoraj zauważyłam, że moje przydrożne cudeńko ma jakieś owocki ... i to wcale nie wygląda na jabłuszka. hi hi. I tyle było mojego zgadywania.





Życzliwe osoby, które wiedzą, jak się moja "zagadka" nazywa, proszę o podpowiedź.
.


sobota, 21 kwietnia 2012

Zaćmienie replay

Zaćmienia opisywanego 23 listopada 2011 ciąg dalszy ..
Sprawa się zaczęła jeszcze na jesieni ubiegłego roku, kiedy to okazało się, że po zamontowaniu nowych drzwi, w mieszkaniu zrobiło mi się zdecydowanie zimniej niż przedtem. Uszczelniałam i zasłaniałam się czym mogłam przed siarczystym mrozem, ale wciąż planowałam i rozmyślałam, co by tu zrobić, żeby było cieplej w następnym roku. Wyszło mi, że czeka mnie parę prac remontowych. A że nie lubię się długo zastanawiać nad tym, co jest do zrobienia, tylko przy pierwszej okazji się biorę do roboty, postanowiłam zacząć już teraz, podczas wolnych dni na początku maja.
Dziś rano stwierdziłam, że przydałoby mi się trochę gotówki, skoro planuję jakieś zakupy na ten remont.
Poszłam więc do najbliższego bankomatu i ... zbaraniałam - zapomniałam, jaki mam PIN. To niepojęte. Nigdy dotychczas mi się to nie zdarzało, tym większe moje zdziwienie.
(Wszelkie dostępne pyskówki odpracowałam w myślach, zemszcząc na samą siebie i własną ułomną pamięć. hi hi)
Nie tracąc (tak całkiem) przytomności umysłu, czym prędzej zalogowałam się w banku na swoje konto i ustawiłam nowy numer, więc kłopot był krótkotrwały. Ale na tym się nie skończyło. Po drodze do domu postanowiłam wstąpić do sklepu z materiałami budowlanymi, żeby sprawdzić, czy mają tam tapety, jakie mi są potrzebne.
Poszłam, połaziłam między regałami, pooglądałam różne drzwi: harmonijkowe, zewnętrzne, drewniane, metalowe ... obejrzałam jakieś, bóg wie po co, listewki ... i wyszłam. W połowie drogi przypomniałam sobie, że przecież miałam oglądać tapety. Miałam. hi hi.