piątek, 7 października 2011

Znudzeni bogowie


Wiele lat minęło odkąd olimpijscy bogowie po raz ostatni rozkoszowali się poczuciem władzy nad ludźmi. Bywało, że ich potężna moc zdawała się być uśpiona a oni sami nieobecni, jakby pozwalali Ziemi i zamieszkującym ją stworzeniom na chwile krótkiego odpoczynku. Czas płynął, ludzie się zmieniali i zapominali o dawnych bogach. Nie było więc innego sposobu, aby tak całkiem nie stracić wyznawców, należało od czasu do czasu urządzić jakiś boski spektakl.

Uranos już dawno wydostał się z czeluści Tartaru, gdzie niegdyś został strącony przez najsilniejszego z Tytanów Kronosa-Saturna. Żeby mściwemu synowi za bardzo nie wchodzić w drogę, bywał w jakiejś odległej części galaktyki, gdzie zajęty swoimi sprawami nigdy nie odczuwał samotności. Czasem jednak dokuczała mu nuda. Tak było i tym razem. Uranos postanowił więc znaleźć sobie jakąś zabawę.
Widząc na szczycie nieba nielubianego Kronosa-Saturna w towarzystwie bogini Westy, obmyślał sposób, w jaki ich stamtąd można zrzucić.
Nie minęła chwila i wymyślił. I już z miną niewiniątka wołał na pomoc Herę-Juno, wmawiając mściwej i zazdrosnej bogini, że koniecznie trzeba coś zrobić, bo tamta para planuje zająć na podniebnym tronie miejsce jej boskiego małżonka Zeusa-Jowisza.

Westa z Saturnem przechadzali się wolnym krokiem, zadowoleni ze swojego towarzystwa, zatopieni w rozmowie, jakby istotnie coś planowali.

Do grupki niezadowolonych dołączyła też bogini Wenus, która akurat miała zły dzień i postanowiła na kimś wyładować swoją złość.
Zmówiwszy się, boska trójca wzięła się za ręce i poczęła kręcić horyzontem jak karuzelą .. coraz szybciej i szybciej ... a nuż tamci spadną.
Bogowie jednak nie spadli. Tylko ludzie z położonego nieopodal miasta z rosnącym przerażeniem co chwila spoglądali w niebo. 

Nierozważne pomysły żartownisiów rozzłościły Zeusa-Jowisza, który akurat mocno zajęty jakimiś ziemskimi sprawami dotychczas nie zwracał uwagi na otoczenie. Podniósł więc głowę Gromowładny i spojrzawszy na swoje królestwo usiłował ocenić groźbę sytuacji.
- Pal sześć Saturna, ale Westę ratować musi - święty ogień zgasnąć nie powinien w żadnym wypadku.  Wezwał więc na pomoc Marsa, by ten całą swoją mocą wspierał boginię. Westa jednak nie takiego wsparcia potrzebowała, Mars to gwałtownik i lepiej by trzymał się od niej z daleka.
A świat wirował coraz szybciej i coraz trudniej było się utrzymać na jego dachu. Wtedy Zeus-Jowisz wysłał na pomoc swego syna Hermesa-Merkurego.
Trwało to ziemskie trzy minuty - Merkury na skrzydłach wichru popędził w górę, złapał spadającą boginię i razem z nią runął w dół ... strącając w mieście większość dachów.

-------------------------------------

A teraz w języku zrozumiałym dla wszystkich ;-))

Na stronie:

http://lubuskie.regiopedia.pl/zdjecie/reprodukcja-ryciny-obrazujaca-zniszczenia-po-orkanie-116430

Znajduje się rycina obrazująca zniszczenia, zamieszczony tam opis cytuję w całości:

"14 maja 1886 roku według kronikarza Carla von Obstfeldera był ciepłym wiosennym dniem. Około południa od zachodu nadciągnęły ciemne chmury i zaczął padać silny deszcz. Ciśnienie powietrza spadło do 738 mm, ( jest to ciśnienie bardzo niskie, gdyż średnia dla Krosna wynosi ok. 755 mm ) Około godziny 14.00 ciemne chmury przykryły cały horyzont. Zaczęła się gwałtowna burza z wiatrem i piorunami. Silny wiatr z kierunku południowo-zachodniego na północno-wschodni. – był przyczyną orkanu. Orkan, który trwał od 15.15 do 15.18 spowodował ogromne straty w mieście oraz śmierć trojga ludzi. Śmierć poniosło również kilka osób pływających w tym czasie po Odrze. W przewróconej przez orkan barce śmierć poniosła cała rodzina Leonharda z Neu Zittau. Poza tym wiele barek i statków zostało uszkodzonych. Lewobrzeżna cześć miasta została zniszczona w znacznym stopniu. Górna część wieży Kościoła Najświętszej Marii Panny spadła na domy mieszkalne przy ulicy zamkowej powodując śmierć ludzi. Znacznemu zniszczeniu uległ także Ratusz, dachy gazowni oraz licznych domów. Na rynku zostało zniszczonych 16 domów. Na drodze do kamienia zniszczone zostały ogrody oraz pałac. Na prawym brzegu Odry zniszczeniu uległa fabryka włókiennicza. Orkan spowodował także liczne straty w okolicznych wioskach – Starym Raduszcu, Bronkowie, Kamieniu. Według szacunków wartość poniesionych strat wynosiła 880 000 marek w złocie z tego 660 000 w posiadłościach prywatnych 200 000 w budynkach publicznych oraz 20 000 w Kościele.

oprac. na podst. „Z szuflady Tadeusza Słomińskiego", Krosno Odrzańskie 2010."